piątek, 24 lutego 2012

Nie można mieć nikogo na wyłączność.


Zastanawiam się, jak samolubnym i zdesperowanym trzeba być, by zakazać swojemu facetowi utrzymywać jakikolwiek kontakt z innymi kobietami. No, może z wyjątkiem matki, siostry czy babci. Wbrew pozorom to nie jest śmieszne, znam takie przypadki! 

Otóż jedna z moich znajomych z dumą oświadczyła, że skasowała swojemu ukochanemu z telefonu i gadu gadu kontakty wszystkich swoich koleżanek. I ja się pytam - po co? Jeśli będzie miał z którąś gadać, i tak pogada. Zapisze Adriannę jako Adriana, i po kłopocie. No nie widzę tu najmniejszego sensu, a wręcz przeciwnie: skrajną głupotę. Lepiej wiedzieć z kim kumpluje się Twój facet, czy prowokować go, żeby się z tym ukrywał? Zaczną się kłamstwa, żeby tylko uniknąć zbędnych awantur, i to wszystko przez jakieś chore fanaberie. Choćby nie wiem co zrobiła, on nawet gdyby bardzo chciał, nie jest w stanie uniknąć spotkania na swej drodze innej kobiety - czy to w pracy, w mieście, gdziekolwiek. A kwestia zaufania? To podobno podstawa związku, jak więc tworzyć go z kobietą, która swojego wybranka traktuje jak swoją własność, zabawkę na wyłączność? Pokazuje tym samym że jest bezmyślną egoistką, i nie darzy go choćby odrobinką ów zaufania. Dziewczyna o której mowa, swoje postępowanie zaargumentowała słowami: "przecież on jest ze mną, a skoro mnie kocha to powinnam mu wystarczać". Nie mam więcej pytań. Przebywać non stop, w towarzystwie jednej i tej samej osoby? Ja tam nie wiem, ale dla mnie to koszmar. Ktoś kto tak wyobraża sobie resztę życia, jest dla mnie przyszłym samobójcą. Wszystko wszystkim, ale co za dużo to nie zdrowo, nawet jeśli chodzi o miłość, o ile w tym przypadku to słowo ma jakąkolwiek rację bytu.
Ciekawa jestem czy to idzie w obie strony, bo tego niestety nie zdołałam sprawdzić (jeszcze!). Czy chłopak naszej bohaterki też nie pozwala jej widywać się z kumplami, rozmawiać z nimi czy korespondować. Jeśli tak - trafił swój na swego, niech sobie razem będą i niszczą sobie wzajemnie życie, a jeśli nie - to powinien. Może w ten sposób da partnerce do zrozumienia, w jakiej sytuacji go stawia. Jest różnica pomiędzy byciem partnerem, a niewolnikiem. Skoro wymaga się od nas poświęcenia swojej wolności, nie ma sensu trwać w tym krzywdząc siebie i dotychczasowych znajomych. Ograniczeniem drugiej osoby nikt niczego dobrego jeszcze nie zdziałał, tak więc toksycznym związkom mówię zdecydowane nie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz