poniedziałek, 5 marca 2012

Zazdrość, zawiść i nienawiść.


Zauważyłam że ludzie nie lubią innych ludzi, gdy Ci są szczęśliwi, lub pewni siebie i swojej wartości (nawet jeśli przeceniają się, co z tego?). Co mnie natchnęło do takich refleksji?
Otóż wypowiedź Cristiano Ronaldo ;) Mimo że zagraniczna piłka nożna mnie nie interesuje, coś tam ogarniam, no i za samym Cristiano jakoś nie przepadałam za bardzo, ale po przeczytaniu tej krótkiej wypowiedzi, zmieniłam zdanie. Teraz to ja go uwielbiam.
Cristiano Ronaldo zdaje sobie sprawę, że część kibiców nie przepada za nim. - Ludzie mnie nienawidzą, bo jestem bogaty, przystojny i świetnie gram w piłkę - powiedział zawodnik Realu Madryt.  
Źródło: http://www.futbolnews.pl/informacje/flesz-news/art,22741,cristiano-ronaldo-ludzie-mnie-nienawidza-bo-.html
Czyż to nie piękne? A co widzimy za komentarze? np. ten:
Wstyd!!!!!!!!!! Jak można mówić o sobie, że jest się przystojnym?? //CIOTAaa//
I wiele podobnych, że to dupek, że bufon, że pajac, że zarozumiały i głupi, i beznadziejny i inne takie. Współczuję autorom - ani elokwencji, ani szacunku do drugiego człowieka, ani zupełnie nic. Zawiść robi z ludzi bestie, emanujące nienawiścią. Jakim prawem oceiają kogoś, kogo nie znają? I dlatego na przekór wszystkim - uwielbiam go. Ma talent, ma kasę a i z wyglądu niczego mu nie brakuje. On tylko stwierdził rzeczywisty stan rzeczy. Spodziewacie się że powie "nie potrafię grać, w dodatku jestem beznadziejny"? Byłoby lepiej? Zapewne też nie, bo internetowi inteligenci stwierdziliby że mówi tak specjalnie, choć wie że tak nie jest. No ale 'jeszcze się taki nie urodził, co by wszystkim dogodził'. Powiecie że "nie powinien się z tym tak obnosić". Więc pytam: dlaczego nie? Bo kogoś to boli? Bo ktoś czuje się gorszy? Nie jeden oddałby wszystko, żeby być na jego miejscu.
Takie zachowanie nie tyczy się tylko gwiazd. Codziennie jesteśmy świadkami nienawiści wobec tych, którym się powodzi, układa lepiej od nas. Zamiast starać się coś zmienić, by osiągnąć coś i cieszyć się sukcesami własnego życia, wyżywamy się na innych, wylewając swoje żale, złości, frustrację.
Kolejny przykład. Stoję ze znajomymi, zbliża się do nas para trzymająca się za ręce. Ona przeciętna szara myszka, on - marzenie polowy jego rówieśniczek. No i się zaczyna: "Boże, co on w niej widzi?", "Daję im max 2 tygodnie", "Zobaczysz, jeszcze będzie mój". Nawet nie wiedzą, ile to wszystko mówi o nich samych. Coś w stylu przysłowiowego "psa ogrodnika" - jak mi się nie udało, nikomu się nie należy. Wychodzą na jaw różne kompleksy. O tak, cudze szczęście kole w oczy.
Inna sytuacja - późny wieczór w klubie. Między stolikami przechodzi piękna kobieta, w dodatku porusza się z gracją i pewnością siebie. Reakcja? Inne kobiety najchętniej wydrapałyby jej oczy. Oczywiście zaraz powiedzą że brzydka, że szmata. Tak tak, dowartościowujcie się czyimś kosztem.
Każdego dnia napotykamy milion takich akcji, a przecież zawiść jak wiemy - rujnuje. W każdej sferze życia, lepiej sprawdzi się motywująca zazdrość. 
"Ona dostła awans, zazdroszczę. Też tak chcę, więc postaram się dać z siebie wszystko", a "Ona dostała awans! Niech ją szlag!" - jest różnica, prawda?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz